Dobre gry wcale nie muszą być osnute na realiach firmowych.
Powiem więcej. Lepiej żeby przenosiły uczestników w świat fantazji, oderwany od ich codzienności. Z kilku powodów:
Po pierwsze, dzięki temu ludzie nie popadają w automatyzmy działań, nie powielają standardowych zachowań i reakcji, które nie zawsze są optymalne.
Są skłaniani do szukania nowych, kreatywnych rozwiązań, wychodzących poza sztampę.
Po drugie, dzięki temu pracownicy nie szukają dziury w całym, na zasadzie: „o tutaj ten parametr techniczny to powinien być 0,1x a nie 0,2x”.
Zamiast tego, koncentrują się na wykorzystaniu umiejętności miękkich.
Po trzecie, oderwanie się od codziennej rutyny i przeniesienie w świat fantazji powoduje, że poziom emocji jest dużo większy, a zabawa lepsza.
Aby fantastyczne scenariusze były w pełni skuteczne, powinny mieć w sobie „zaszyte” symbole nawiązujące do rzeczywistości biznesowej. I najlepsze gry to zapewniają.

