Gry biznesowe – zabawa czy poważne narzędzie rozwojowe?

Niektórzy klienci stawiają na dobrą rozrywkę i przy okazji team building.
Wyciąganie poważnych wniosków schodzi wtedy na plan dalszy. Inni z kolei chcą mieć równowagę pomiędzy zabawą a nauką. Są jeszcze tacy, dla których zabawa ma być pretekstem do skoncentrowania się na sprawach biznesowych. W każdym z tych przypadków można dostosować sposób przeprowadzenia gry strategicznej do klienta – mówi dyrektor zarządzający Games4Biz PAWEŁ CHABROS

Rozmawia TOMASZ BORG – Partner w Training Excellence

TOMASZ BORG: Paweł, kiedy ludzie słyszą „gra” myślą sobie…

PAWEŁ CHABROS: Zabawa, rozrywka…

No właśnie. A kiedy słyszą interaktywna gra biznesowa?

– To już sugeruje oprócz elementu zabawy jakąś interaktywność, czyli wzajemne oddziaływanie na siebie uczestników oraz odwołanie się do realiów biznesowych.

Jak to jest z tymi grami biznesowymi? Jaki jest w tym element zabawy, a jaki nauki i ważnych wniosków?

– Wszystko zależy od celów jakie stawia sobie klient. Niektórzy klienci stawiają na dobrą rozrywkę i przy okazji team building. Wyciąganie poważnych wniosków schodzi wtedy na plan dalszy. Inni z kolei chcą mieć równowagę pomiędzy zabawą a nauką. Są jeszcze tacy, dla których zabawa ma być pretekstem do skoncentrowania się na sprawach biznesowych. W każdym z tych przypadków można dostosować sposób przeprowadzenia gry do klienta.

Czym jeszcze powinna się charakteryzować dobra interaktywna gra biznesowa?

– Najlepsze interaktywne gry biznesowe mają wyraźnie rozdzieloną część, w której dochodzi do rozgrywki od tej, w której analizuje się to co się wydarzyło i wyciąga wnioski. To podejście nawiązuje do tzw. cyklu Kolba czyli modelu uczenia się przez doświadczenie: najpierw ludzie czegoś doświadczają, następnie jest czas na refleksję nad tym co się wydarzyło, potem wyciągnięcie wniosków co z tego wynika i wreszcie ustalenie co mogą z tym zrobić w praktyce.

Czy scenariusze gier powinny być umiejscowione w realiach klienta? Np. jeśli klient jest firmą farmaceutyczną to czy gra powinna dotyczyć branży farmaceutycznej?

– Nie, a nawet powiem więcej: to może być barierą, a nie pomocą. Chodzi o to, że scenariusze gier, które nie są związane z branżą uczestników, ułatwiają im oderwanie się od automatycznych, rutynowych zachowań, które nie sprzyjają zmianom. Poza tym fabuła fantazyjna jest bardziej wciągająca i angażująca, dostarcza więcej emocji, niż nudne przerabianie po raz kolejny tych samych tematów.

Ale jak przejść np. od podróży międzygalaktycznej lub czasów plemion północnoamerykańskich do realiów uczestników?

– Dobre pytanie. Za pomocą trafnych analogii pomiędzy fabułą gry a rzeczywistością. Np. deszcze meteorytów w podróży kosmicznej to może być wypowiedzenie wojny cenowej przez konkurencję. A amulety rdzennych mieszkańców Ameryki mogą nawiązywać do zasobów materialnych firmy.

Czy to trener podpowiada jak interpretować te symbole w grze?

– Nie, tu jest właśnie piękno nauki przez doświadczanie. Uczestnicy czegoś doświadczają, a potem sami mają przemyślenia, wnioski i wreszcie plany działania.

Jaka jest więc rola trenera?

– Pełni on rolę bardziej moderatora dyskusji, niż osoby prowadzącej uczestników za rękę. To są gry dla dorosłych, od których oczekuje się samodzielności myślenia.

No właśnie, a czy dorośli, ludzie często na poważnych stanowiskach rzeczywiście zaangażują się w – bądź co bądź – zabawę?

– Moje doświadczenia są takie, że im wyżej w hierarchii firmy tym większe zaangażowanie. Ludzie, którzy zajmują wysokie stanowiska są często bardziej otwarci na wypróbowanie nowej / innej metody rozwojowej. Nie „obrażają” się na formę gry.

Wiemy już, że pierwsza część gry – doświadczenie – jest oparta na stałej fabule. A jak wygląda druga część? Czy jest tu miejsce na dostosowanie do biznesu klienta?

– Jak najbardziej. I tam, gdzie klientowi zależy na wnioskach biznesowych, ta część jest zawsze dopasowana do realiów klienta. To bardzo ważny element całości.

Na czym polega to dopasowanie?

– Przed całym wydarzeniem moderator spotyka się z klientem, poznaje jego specyfikę, cele i wyzwania, sposób pracy, konkretne problemy. To jest ten moment, kiedy wspólnie z klientem uzgadniane są również analogie biznesowe do symboli z gry. Dzięki temu, w części podsumowania moderator mówi językiem uczestników. W efekcie kończą oni spotkanie z wypracowanymi pomysłami na konkretne zmiany, które mogą zacząć wdrażać już następnego dnia.

Czego można się nauczyć z takiej gry?

– Interaktywne gry biznesowe pomagają rozwijać kluczowe umiejętności w biznesie: komunikację, współpracę, negocjacje, granie do jednej bramki, pokonywanie silosów, rozwiązywanie problemów i konfliktów, nastawienie na cel, strategiczne myślenie, planowanie, zarządzanie zasobami, podejmowanie decyzji, zarządzanie ryzykiem i wiele innych.

Jak byś podsumował zalety interaktywnych gier biznesowych?

– Po pierwsze można je rozgrywać w bardzo dużych grupach: od 6 do 200 osób. Jest to nie bez znaczenia, jeśli klient organizuje konferencję, kick-off lub

– Zajmują one tylko do 4 godzin, więc łatwo je wpasować pomiędzy inne punkty w agendzie

– Opierają się na sprawdzonym modelu uczenia się tzw. cyklu Kolba

– Ludzie lubią uczyć się poprzez zabawę

– Są dużo bardziej angażujące i emocjonujące, niż tradycyjni mówcy i ich prezentacje w PowerPoint

– Są świetną alternatywą dla aktywności na świeżym powietrzu

– Są doskonałym sposobem na rozpoczęcie cyklu szkoleń w dużej grupie lub jego zakończenie

– Mogą być samodzielnym wydarzeniem lub częścią 1-2 dniowego szkolenia

Podsumowując, interaktywne gry biznesowe to zarówno świetna zabawa, jak i poważne narzędzie rozwojowe. A co Wy o nich sądzicie? Zapraszamy do wzięcia udziału w jednej z gier.